Cła Trumpa to gospodarczy wstrząs. UE odpowiada, a polskie agro wstrzymuje oddech

Cła Trumpa to gospodarczy wstrząs. UE odpowiada, a polskie agro wstrzymuje oddech
Esencja
Spis treści
  • USA wprowadzają nowe cła na UE i Azję, a Chiny odpowiadają 54% taryfami na towary z USA.
  • Rosną bariery handlowe, co zwiększa niepewność w globalnych łańcuchach dostaw.
  • Polski sektor agro może odczuć presję cenową i ryzyko zakłóceń w dostawach surowców.
  • Kluczowe będą dywersyfikacja rynków, elastyczność eksportowa i wsparcie systemowe.

Nowe cła ogłoszone przez administrację Donalda Trumpa na towary z Europy i Azji to jeden z najmocniejszych sygnałów handlowych ostatnich lat. Decyzja natychmiast uruchomiła lawinę reakcji politycznych i gospodarczych – Unia Europejska zapowiada odwet, a Chiny zdecydowały się nałożyć aż 54% ceł na wszystkie towary z USA. Sytuacja dotyczy również polskiej branży rolno-spożywczej, która musi przygotować się na okres zwiększonej niepewności.

USA nałożyły 10-procentowe cło na wszystkie towary importowane do kraju oraz dodatkowe 20% na produkty z Unii Europejskiej. Dla branż opartych na międzynarodowych łańcuchach dostaw oznacza to realne zagrożenie dla przewidywalności kontraktów, dostępności surowców oraz stabilności cen.

„To poważny sygnał ostrzegawczy dla całego sektora agro” – mówi Marcin Stradowski, członek zarządu Foodcom S.A.. „Z jednej strony mogą pojawić się nisze, jeśli USA ograniczy import z Chin. Ale z drugiej Unia Europejska już znalazła się na celowniku. Polscy eksporterzy mleka, mięsa czy produktów przetworzonych mogą napotkać nowe ograniczenia, nawet jeśli nie handlują bezpośrednio z Amerykanami.”

Zmiany mogą również skutkować napływem tańszych surowców i półproduktów, co uderzy w marże lokalnych producentów. Dodatkowo, zwiększa się ryzyko przerw w dostawach ważnych składników wykorzystywanych w przemyśle rolno-spożywczym, takich jak enzymy, dodatki paszowe czy opakowania.

Zmieniające się rynki i rosnące ograniczenia

“Wzrost barier handlowych między największymi gospodarkami świata może doprowadzić do przetasowania szlaków dostaw. Producenci z Azji, którzy są objęci nowymi cłami, będą szukać alternatywnych rynków zbytu, w tym w Europie. Może to skutkować napływem tańszych surowców i półproduktów, które wywrą presję cenową na europejskich producentów żywności” – komentuje Marcin Stradowski z Foodcom S.A..

Jednocześnie rośnie ryzyko zakłóceń w dostępności ważnych składników wykorzystywanych w produkcji rolno-spożywczej, takich jak enzymy, dodatki paszowe czy materiały opakowaniowe. W obliczu wzrostu napięcia handlowego i niepewności logistycznej, firmy coraz ostrożniej planują zakupy, co może wpłynąć na ciągłość dostaw i wzrost kosztów operacyjnych.

Co powinien zrobić polski sektor agro?

W obecnej sytuacji firmy z sektora rolno-spożywczego powinny skupić się na ograniczaniu ryzyka w łańcuchach dostaw, dostosowaniu warunków współpracy z kontrahentami i poszukiwaniu nowych rynków zbytu – zwłaszcza poza Unią Europejską. Coraz większe znaczenie będzie mieć też elastyczne podejście do polityki handlowej i szybkie reagowanie na zmiany w otoczeniu regulacyjnym oraz cenowym.
„To moment, w którym zyskają ci, którzy mają dobrą orientację w międzynarodowym handlu i potrafią się szybko dostosować” – dodaje Stradowski. „Stabilność kosztowa i elastyczność eksportowa będą w nadchodzących miesiącach przewagą konkurencyjną”.

Potrzebne wsparcie systemowe

W tej niestabilnej sytuacji branża agro potrzebuje także szybkich działań osłonowych – zarówno na poziomie krajowym, jak i unijnym. Nadchodzące miesiące mogą być sprawdzianem zdolności adaptacyjnych całego europejskiego sektora agro. Ci, którzy będą mieli dostęp do rynkowych informacji i potrafią działać szybko, mogą nawet zyskać. Dla reszty stawką będzie przetrwanie w coraz bardziej niestabilnym środowisku handlowym.

Udostępnij:

Zapisz się do naszego Newslettera i wyprzedź swoją konkurencję.