- Ceny pszenicy w USA najwyższe od trzech lat.
- W Europie ceny zbliżają się do 300 USD za tonę.
- Ograniczony eksport z Rosji i Ukrainy zmniejsza dostępność ziarna.
- Dobre zbiory i słaby eksport obniżają ceny lokalne w regionie.
Wysokie ceny to dziś przede wszystkim kwestia dostępności ziarna
Notowania pszenicy na rynku amerykańskim wzrosły do najwyższych poziomów od trzech lat, a w Europie ceny znalazły się w pobliżu 300 USD za tonę. To pokazuje, że rynek coraz mocniej reaguje na ograniczoną dostępność ziarna w handlu międzynarodowym.
Nie chodzi przy tym o fizyczny brak pszenicy. W regionie Morza Czarnego zbiory są dobre, a ziarna na rynku lokalnym jest dużo. Problem zaczyna się w momencie, gdy trzeba je wyeksportować. Słabszy handel z Rosji i Ukrainy sprawia, że część podaży nie trafia do odbiorców zagranicznych w takim tempie jak wcześniej.
Dla światowego rynku liczy się więc nie tylko wielkość zbiorów, ale również to, ile ziarna faktycznie jest dostępne do sprzedaży międzynarodowej. Jeśli eksport pozostaje ograniczony, dobre plony nie muszą automatycznie oznaczać niższych cen na innych rynkach.
Dobre zbiory i słaby eksport obniżają ceny lokalne
W Rosji i Ukrainie sytuacja wygląda dziś inaczej niż na rynku międzynarodowym. Duża podaż po żniwach przy ograniczonym eksporcie sprawia, że lokalne ceny spadają, mimo wysokich notowań na świecie.
Mechanizm jest prosty. Im więcej ziarna zostaje na rynku krajowym, tym większa konkurencja między sprzedającymi. Producenci mają mniej możliwości sprzedaży, a nadwyżka podaży zaczyna ciążyć na cenach. W rezultacie wzrosty na rynkach międzynarodowych nie przekładają się bezpośrednio na lepsze warunki dla rolników w Rosji i Ukrainie.
To właśnie ten rozdźwięk najlepiej pokazuje obecną sytuację. Na rynku międzynarodowym problemem jest ograniczona dostępność ziarna, a lokalnie w Rosji i Ukrainie jego nadmiar. Dopóki eksport z regionu Morza Czarnego pozostaje słaby, ta różnica może utrzymywać presję po obu stronach rynku.

